Jeżeli trzymać się sztywno słownika, to nie ma różnicy między pojęciami ateista oraz niewierzący. Jednakże różnica jest - i to ogromna.

Człowiek niewierzący całkiem po prostu nie wierzy w żadne rzeczy nadprzyrodzone, w jakiegoś tam Boga itp. dydymały. Obojętne są mu wszelkie symbole religijne, święta kościelne, papież, kościelna hierarchia, procesje itd. Dla niewierzącego państwo neutralne to takie, gdzie nikogo nie zmusza się do życia religijnego i nikomu nie utrudnia się spełniania religijnych obrządków. Niewierzącego nie interesują religijne poglądy i dogmaty - ma swoje poglądy.

Ateista wierzy, że Bóg nie istnieje. Irytują go symbole religijne, szczególnie (zazwyczaj) krzyż, nie lubi hierarchii kościelnej, tych obmierzłych klechów wyłudzających pieniądze od wiernych, czuje nienawiść, a co najmniej niechęć do wielu wartości chrześcijańskich i uważa, że jego poglądy i wartości są ważniejsze od jakichkolwiek religijnych.

Mam znajomego niewierzącego, który wykazuje kompletny brak zainteresowania takimi sprawami jak lustracja hiererchii kościelnej (jego zdaniem jest to prywatna sprawa wiernych i hierarchii i państwo nie powinno się do tego mieszać) podobnie obojętne mu są symbole religijne oraz to, czy prezydent lub premier wierzą, czy też nie wierzą w Boga. Krzyż w sejmie i w sądzie lub w szkole jest mu tak samo obojętny, jak półksiężyc czy inny symbol jakiejkolwiek religii. O aborcji ma negatywną opinię, ponieważ uznał, że nie wiadomo, od kiedy płód ma świadaomość, zatem na wszelki wypadek lepiej traktować go jako człowieka od początku jego istnienia, czyli od momentu zapłodnienia jajeczka, a opinia Kościoła w tej sprawie nie ma dla niego żadnego znaczenia. Nie widzi on niczego złego w karze śmierci, ponieważ jest przekonany, że wielu przestępców skazanych na dożywocie jest uwalnianych prędzej lub później - kara śmierci to wyklucza. I znowu poglądy katolickich hierachów wcale go nie interesują w tej materii.

Ateiści często zabierają głos w różnych sprawach, łatwo ich usłyszeć, zatem oszczędzę czytelnikom szczegółów na ich temat. Zwrócę jedyni uwagę na to, że wedle ateistów państwo neutralne to państwo bez symboli religijnych (dla niewierzących neutralne to państwo z symbolami każdej religii, która  chce je pokazywać), natomiast hierarchia kościelna powinna się trzymać z daleka od polityki (niewierzącego nie interesuje funkcja religijna faceta zabierającego głos w jakiejkolwiek sprawie).

Napisałem ten tekst, aby być zrozumianym, gdy w swoich komentarzach używam słowa ateista, a odzywają się niewierzący lub udający niewierzących ateiści. Mam nadzieję, że to rozróżnienie między niewierzącymi a ateistami jest dość klarowne, aby nie było w przyszłości zbędnych dyskusji.

Pozdrawiam serdecznie Salonowców i życzę wszystkim wiele szczęścia i pomyślności w 2007 roku.